Wieści z AustraliiRSS wpisów RSS komentarzy

Przez Queenstown do Glenorchy

Z Makarora cofnęliśmy się trochę by zobaczyć Blue Pools, utworzone przez górską rzekę baseny wodne z lazurową wodą i tęczowymi pstrągami. Dalej ruszyliśmy do Queenstown jadąc najpierw wzdłuż jezior Wanaka i Hawea. Bajecznie turkusowa woda kusiła nas bardzo by się w niej wykąpać, jednak rozsądek zwyciężył, po prostu było za zimno.

Jezioro Hawea

Tuż przed Arrowtown zrobiliśmy przystanek na piknik w miejscu, które przypominało nieco taras z widokiem na krajobraz księżycowy, po czym dotarliśmy do Queenstown bez specjalnego pomysłu jak spędzić resztę dnia. Czytaj dalej »

3 komentarzy

Lodowiec Fox i przeprawa przez przełęcz Haast

To, na czym najbardziej nam zależało kolejnego poranka, to ujrzenia i sfotografowanie krystalicznego odbicia Mount Cook w jeziorze Matheson, popularnej wizytówki Nowej Zelandii w niemalże wszystkich folderach promujących Południową Wyspę. A zadanie nie jest łatwe, gdyż Mount Cook ma to do siebie, że jest dość kapryśny i upodobał sobie znikać w otchłani chmur przez większość czasu. Z kempingu zebraliśmy się o 8 rano, gdyż rankiem szanse na złapanie widoku są największe. Spacer dookoła jeziora należy do bardzo przyjemnych i jest właściwie dostępny dla wszystkich bez względu na wiek i kondycję fizyczną. Po drodze jest kilka punktów widokowych, nas zwabił jeden o nazwie „Widok widoków”, w którym postaliśmy chyba trochę za długo, bo szczyt Mt Cook po jakiś 10 minutach wyczerpał swój limit na dobra pogodę i zaczął z nami pogrywać. Gdy dotarliśmy do właściwego miejsca skąd można podziwiać lustrzane odbicie góry w tafli jeziora, Mt Cook schował się nam za chmury już na dobre i tylko wytrwałość Tomka pozwoliła mu na uchwycenie kilku dobrych fotek. Uprzedzam, nie widać jednak na nich całego szczytu Mount Cook! :)

Odbicie Mt Cook w jeziorze Matheson Czytaj dalej »

4 komentarzy

Pancake Rocks, czyli naleśniki na deser

W Jackson Retreat zjedliśmy nasze pierwsze kempingowe śniadanie, spakowaliśmy manatki i w towarzystwie pięknej słonecznej pogody udaliśmy się w dalszą drogę na West Coast. A widoki mieliśmy wspaniałe! Z górskiej trasy przenieśliśmy się na malowniczą drogę biegnącą wzdłuż Morza Tasmana. Wiła się ona beztrosko przez pokryte gęstym lasem deszczowym wzgórza i klify, z gdzieniegdzie tylko ukrytymi domostwami nastawionymi głównie na ekoturystykę. Wszystko to spowite w lekkiej mgle, przez którą przenikały promienie słoneczne. Po prostu raj dla oka! Celem, do którego dążyliśmy tego przedpołudnia były Punakaiki (nazwa maoryska), Pancake Rocks (nazwa angielska) czy jak kto woli swojskie naleśniki. :) I tu kolejna niespodzianka. Kolega z pracy, Darran, rodowity Nowozelandczyk nie polecał nam specjalnie tego miejsca twierdząc, że nie wzbudzi w nas większych emocji i o dziwo, pomylił się całkowicie.

Pancake Rocks
Czytaj dalej »

2 komentarzy

Nasz szalony Loki i pierwsza przeprawa przez góry

Skłamałabym mówiąc, że w niedzielę 20 grudnia wyruszyliśmy z Christchurch wczesnym rankiem. Wypożyczalnia Spaceshipów czynna jest od 9 rano, a przejęcie auta poprzedzone jest instruktarzem obsługi całego wyposażenia. I choć wiele tego nie ma, brak wygód spotykanych w większych rozmiarach campervanach takich jak toaleta, kranik, kuchenka gazowa zamontowana na stałe, to jednak procedura papierkowa zajęła nam trochę czasu. Trzeba przyznać, że firma z której braliśmy nasze autko ma fajny pomysł na autopromocję. W swej ofercie mają niewielkie campervany wielkości Toyoty Tarago, których tylne siedzenia przerobione są na łóżko i skrzynie do przechowywania rzeczy. Klientela to głównie pary młodych ludzi, czasami samotni podróżnicy. Cała otoczka związana jest z kosmosem, nazwę „campervan” zastąpiono „spaceship” czyli „statek kosmiczny”, dodatkowo każdy spaceship ma własną nazwę, my zaadaptowaliśmy Lokiego na dwa tygodnie. Kierowcy nazywani są astronautami, a punkty odbioru aut, stacjami kosmicznymi. Może wyda się to nieco infantylne, ale na wakacjach przecież przede wszystkim chodzi o dobra zabawę i pełen relaks, tak więc Szalony Loki ruszaj do dzieła!

Pobudka w Spaceshipie

Czytaj dalej »

Brak komentarzy

Christchurch, początek przygody z Nową Zelandią

No to jesteśmy w Christchurch! Tak przy okazji, jest to pierwszy wyraz,  w którym znajdujemy 3 razy „ch” i w dodatku nie jest to wyraz pochodzenia polskiego…

Katedra w Christchurch Czytaj dalej »

Brak komentarzy

Lądowanie na Marsie

Siedząc w samolocie, który podchodził do lądowania w Alice Aprings czuliśmy się tak, jakbyśmy zaraz mieli lądować na Marsie. Pod nami połacie czerwonej jak ogień ziemi, raz po raz jakieś wybrzuszenia terenu, żadnej cywilizacji. Nie powiem, widok dla oka byl miły i jakże odmienny. W Alice Springs powitał nas upalny podmuch powietrza, agresywne promienie słoneczne i… płócienne baldachimy, dające chwilową ulgę w cieniu. Bardzo kameralna atmosfera!

Aby nie tracić chwili czasu Tomek pobiegł do Hertza, wypożyczalni, z której braliśmy nasze autko, a Sylwia z nieukrywanym zadowoleniem zmieniła buty z traperów na tutejsze thongs’y (czytaj: najwygodniejsze na świecie japonki! nie myl z inna częścią damskiej garderoby!)

Po drodze do Kings Canyon Czytaj dalej »

2 komentarzy

O tym, co porabialiśmy zimą

Blog został bardzo zaniedbany, to fakt. Umówmy się, że to przez naszą osowiałość podczas zimy w Melbourne, choć nie do końca jest to prawdą. W międzyczasie wydarzyło się trochę. Dwa razy odwiedziliśmy Sydney i okolice, pierwszy raz z czystej ciekawości i chęci dogodzenia naszym ciałom i duszom, drugi raz trochę z przymusu, ale taka odmiana to zawsze czysta przyjemność.

Sydney, opera

Czytaj dalej »

Brak komentarzy

Come Play!

Pod hasłem Come Play!, Australia oficjalnie ruszyła do boju o prawo organizacji Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w latach 2018 lub 2022. Do walki o organizację w roku 2018. stanęło 9 organizatorów, a o to samo prawo w roku 2022. walczy 11 kandydatów. Walka na pewno będzie zacięta, ale za Australią przemawia to, że ma już właściwie gotową infrastrukturę oraz to, że jeszcze nigdy w tej części świata mundial nie był organizowany. Dodatkowo w Australii podkreśla się wyjątkowość tej imprezy i tworzy atmosferę, by ludzie popierali pomysł organizacji Pucharu Świata. W kampanię włączył się rząd, a sam premier wziął nawet osobisty udział w filmie promującym kandydaturę Australii. Czytaj dalej »

9 komentarzy

A kto z nami nie wypije…

W ostatni poniedziałek w stanie Wiktoria świętowaliśmy urodziny Królowej. Jak na święto przystało, poniedziałek był dniem wolnym od pracy i po raz kolejny w tym roku mieliśmy długi weekend. Tu warto wspomnieć o systemie długich weekendów w Australii. Większość świąt za wyjątkiem Bożego Narodzenia, Nowego Roku, Dnia Australii i ANZAC Day są świętami ruchomymi, które z reguły „wypadają” w poniedziałki. Ma to oczywiście swoje zalety, ale również i wady. Z jednej strony po prostu wydłuża się dwudniowy weekend do trzech dni, z drugiej jednak zapomnieć można o polskim weekendzie majowym, który w skrajnych przypadkach staje się tygodniem wolnego. :-) Tym razem nie zaplanowaliśmy żadnych atrakcji wyjazdowych za miasto, gdyż w poniedziałek pisałam egzamin zawodowy. Organizatorom nie przeszkadzał tort ze świeczkami, które zdmuchiwała Królowa ;-) i zmusili nas do przyjścia na egzamin o godzinie 17… Czytaj dalej »

3 komentarzy

Docklands nocą

We wtorkowy jesienny wieczór wybrałem się z Kubą i jego dwoma znajomymi na fotograficzny plener. Celem było szukanie fajnych kadrów w Docklandach, dzielnicy portowej sąsiadującej ze ścisłym centrum Melbourne. Obecnie jest to miejsce bardzo mocno rozwijane. Buduje się tu nowoczesne apartamentowce, powstają siedziby firm, restauracje i inne atrakcje, jak chociażby wielki diabelski młyn Southern Star (unieruchomiony na rok przez falę upałów) czy stadion Etihad. Drogie jachty cumujące przy kejach dodatkowo podnoszą rangę okolicy. Niestety nie wiadomo dlaczego, miejsce to w ogóle nie tętni życiem. Wieczorem sprawia nawet wrażenie opuszczonego miasta. Spacer po Docklandach jest bardzo interesujący z uwagi na architekturę nowoczesnych budowli, a także różnorodne instalacje artystyczne. Poniżej fotki z wtorkowego spaceru. Czytaj dalej »

3 komentarzy

Następna »